Igunia wielki mały człowiek 660 gram

Igunia wielki mały człowiek 660 gram
ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ...

poniedziałek, 4 września 2017

Zostajemy w przedszkolu...

Wakacje się skończyły...
Rozpoczął się nowy rok szkolny, ale niestety nie dla nas...
Trochę żal, jak się widzi inne dzieci dumnie przekraczające próg szkoły. U nas też mogło tak być... ale los chciał inaczej. Inny scenariusz dla nas przewidział... Wcześniej nas pocieszano, że wcześniaki w ciągu 3 lat doganiają rówieśników. Niestety nie w naszym przypadku. Za dużo obciążeń... za skrajne wcześniactwo. Igunia mimo ukończonych 7 latek została odroczona i póki co do szkoły się nie wybiera. Wszystkie osoby pracujące na co dzień z Igunią są zgodne, że Iga jeszcze nie jest gotowa na zmierzenie się ze szkolnymi obowiązkami. Również wyniki badania wykonane przez Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną wskazują, że na nas jeszcze nie czas... Według badania rozwój psychoruchowy Iguni przebiega ze znacznymi dysharmoniami. Iga uzyskała wyniki poniżej przeciętnej w zakresie: sprawności grafomotorycznej, manualnej, motoryki dużej, percepcji wzrokowej, koordynacji wzrokowo- motorycznej, pamięci wzrokowej, pamięci słuchowej bezpośredniej, rozumienia wymagań nowych jej sytuacji społecznych, koncentracji uwagi i wytrwałości w pracy. Jednoznacznie stwierdzono, iż najsłabsze strony Iguni to koncentracja uwagi, nadwrażliwość na dźwięki i nadwrażliwość dotykowa, zwłaszcza w obrębie dłoni, obniżone napięcie mięśniowe, występowanie zaburzeń rozkładu napięcia mięśniowego, brak prawidłowych płynności ruchów.
Zatem zostajemy kolejny rok w przedszkolu, a co będzie dalej czas pokaże... Czeka nas znowu dużo pracy, ale do tego już przywykliśmy... Naszą największą zmorą jest pisanie i wycinanie nożyczkami. Ale mam nadzieję, że i to pokonamy

środa, 10 maja 2017

Eureka!!!

Urodzić wcześniaka oznacza bynajmniej w naszym przypadku ciągłe obserwacje i kontrole. Tak też było w 2015 roku kiedy przekonywałam początkowo członków rodziny później pozostałych, że Iguni chód mi się nie podoba, że ewidentnie jest to przykurcz kolan i zarazem koślawość stóp. Wreszcie odbyły się znane nam "wycieczki po specjalistach". W 2015 roku w grudniu odwiedziłam ortopedę w Poznaniu, który jak najbardziej potwierdził moje obawy. Choć ze mnie fizjoterapeuta jak z koziej dupy trąbka... ale i czasem prosty, zwykły człowiek potrafi coś mądrego zauważyć. Zalecenie pana doktora było jedno: " Nic tylko wykonać łuskę goleniowo-stopową typu GRAFO" (patrz zaświadczenie).



Uderzyło to we mnie ze zdwojoną siłą, w Tatę Iguni chyba jeszcze bardziej... Kiedyś musieliśmy zaakceptować i nauczyć się, że nasze dziecko nosi epiprotezkę na oczku ( to cholernie boli), a teraz kolejny cios... Chyba jak na jedno dziecko to za dużo. Szklane oczko, teraz plastikowa nóżka... Wróciliśmy załamani... jak tu "normalnie " w tej nienormalnej rzeczywistości funkcjonować... Odpowiadać na najgorsze pytania dziecka... o inność... Bo według doktora innych metod walki z przykurczem nie ma...
Zaraz po Nowym Roku w 2016 mieliśmy umówioną już wcześniej wizytę u neurologa, który jednocześnie jest fizjoterapeutą. Pokazaliśmy pani doktor ów dokument i mieliśmy kategoryczny zakaz wykonania łuski. Rada to ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć...
I zaczęła się rehabilitacja nóżek, bo przecież tak naprawdę Iga jest systematycznie rehabilitowana praktycznie od momentu kiedy odebrałam ją ze szpitala, czyli od listopada 2010 roku...
Póki co przykurcz nadal jest i koślawość stóp również...
To tak w kwestii przypomnienia, bo już kiedyś o tym wszystkim pisałam...
Dobra wiadomość, taki mały krok naprzód nastąpił teraz... w zasadzie po 1,5 roku... kiedy to jedna z mam na fb grupie o wcześniakach opisała swój problem jakże podobny do naszego ( z tym że chyba szybko znalazła fachową pomoc), posypały się komentarze pod postem. Od innych mam, od pedagogów, od fizjoterapeutów ... dla mnie EUREKA ( bo nikt nigdy wcześniej mnie nie uświadomił, nie powiązał tych spraw ze sobą). A mianowicie, że przykurcz kolan ma wpływ na brak koncentracji u dziecka, problemy z nauką pisania... ( to wszystko z czym walczymy na co dzień u Iguni), biorąc do tego brak predyspozycji wzrokowych ( jednooczność, astygmatyzm, oczopląs, krótkowzroczność)- nie jest łatwo! Szczerze powiedziawszy NIGDY tych dwóch spraw bym nie powiązała ze sobą... po czasie jakby pewne elementy układają się w logiczną całość... Może rzeczywiście problem tkwi w nóżkach... tylko do cholery dlaczego żaden specjalista nawet na wizycie prywatnej mi tego nie powiedział, że to poważny problem, że niesie za sobą poważne konsekwencje... Czy wychodzą z założenia, że i tak nic z tych dzieci nie będzie to po co zawracać sobie nimi głowę... Przecież Igunia niebawem rozpocznie szkolne życie i jeśli teraz w odpowiedni sposób nie zareagujemy skutki mogą być opłakane... Jako matka robię wszystko, aby "wyprowadzić" Igunię w miarę dobrze z wcześniactwa, aby przygotować ją do samodzielnego życia i szlak mnie bierze, że odwiedzając specjalistów z "dużych" miast, zostawiając im nie małe pieniądze za wizytę, nie dostaję nic w zamian... przecież  jestem tylko matką, nie skończyłam medycyny tylko politologię... I jeżeli czyta mojego bloga jakaś mama bądź tata z grupy wcześniakowej to DZIĘKUJĘ Wam, że JESTEŚCIE, bo jednak Internet wbrew opiniom to skarbnica wiedzy!!!

piątek, 21 kwietnia 2017

Wizyta w Krakowie u protetyka i okulisty w Poznaniu

Zaniepokojeni stanem lewego protezowanego oczka Iguni postanowiliśmy odwiedzić protetyka ocznego. Od dłuższego czasu walczymy z ropiejącym i mocno zaczerwienionym oczkiem. Przemywanie roztworem soli fizjologicznej nic nie pomaga. Niestety mimo regularnych wizyt u okulisty w Poznaniu nigdy nie mogliśmy liczyć nawet na obejrzenie protezowanego oczka i tym samym wcześniejszą reakcję. Szczerze powiedziawszy nasz protetyk był strasznie tym zdziwiony, bo to właśnie w gestii okulisty jest szybka reakcja i dobór odpowiednich leków. Po zbadaniu usłyszeliśmy, że Igunia ma już przewlekły stan tkanek oka lewego. Pan doktor nie chciał czekać, już w gabinecie zastosował pierwszą dawkę antybiotyku. Rozpoczęliśmy leczenie...
Po tygodniu mieliśmy wcześniej umówioną wizytę u wspomnianego okulisty w Poznaniu. Nie obyło się bez uwag z mojej strony i stanowczym zarządzeniu badania obydwu oczu. Całe szczęście, że ze wściekłą i zdesperowaną matką nikt długo nie dyskutował. Chyba zdają sobie sprawę, że czasem traktują pacjentów nawet tych najmniejszych po "macoszemu"... szybko i do domu... A tak się nie da...
Po tych przykrych doświadczeniach nigdy już nie pozwolę, aby okulista zaniedbał badanie oczek, nawet jeśli miało by to trwać trochę dłużej ( trzeba wyjąć i z powrotem założyć protezę).

niedziela, 15 stycznia 2017

Kolejny FINAŁ WOŚP :-)





Już 25 finał tej jakże szlachetnej i pięknej inicjatywy, na czele której tak naprawdę stoi każdy z nas, kto choćby złotówką zasili puszki wolontariuszy... Tego dnia zawsze DZIĘKUJĘ wszystkim, dzięki którym mogę cieszyć się moją Córeczką. Igunia spędziła na oddziale Intensywnej Terapii długie 124 dni i niemal każdego dnia korzystała ze sprzętu zakupionego przez WOŚP.
To dzięki Wam żyje!!!

Gdyby nie Wasze dobre serca moja mała dzielna Córeczka, która przyszła na świat o wiele za wcześnie, bo w 25 tygodniu ciąży z wagą zaledwie 660 gramów- nie miałaby szans na przeżycie... Lekarze, pielęgniarki, którzy każdego dnia walczyli o Jej oddech, nie wiele mogliby zdziałać bez odpowiedniego sprzętu. Igunia zaraz po urodzeniu trafiła na OIOM i zamieszkała w inkubatorze zakupionym właśnie przez WOŚP. Nie była dość dojrzała, aby samodzielnie oddychać. Jej parametry życiowe podtrzymywał respirator zakupiony przez WOŚP. Z racji tego, że należy do najskrajniejszych wcześniaków jakich ratuje się w Polsce dotknęła nas najgorsza choroba oczu - retinopatia wcześniacza, która doprowadza do ślepoty. Dzięki laserom zakupionym przez WOŚP udało się chociaż uratować jedno oczko mojej Córeczce. 
Skrajne wcześniactwo niesie za sobą wiele konsekwencji, nie wyobrażam sobie, co by było gdyby nasze szpitale nie były wyposażone w odpowiedni sprzęt... Wiem, ze moja Córka żyje dzięki WOŚP, widzi dzięki WOŚP, słyszy dzięki WOŚP... Igunia żyje dzięki Wam!!! 
Każda przysłowiowa złotówka potrafi czynić cuda, więc nie przestawajmy grać... bo nikt, nigdy nie jest w stanie przewidzieć, kiedy z tego sprzętu skorzysta.... My korzystaliśmy 124 dni... dzięki Wam wygraliśmy walkę o życie, dzisiaj walczymy o zdrowie i samodzielność Iguni...

Słowo "Dziękuję" to  za mało, aby spłacić dług za uratowanie życia mojej Córeczce... ale chcę bardzo podziękować Jurkowi Owsiakowi, wszystkim wolontariuszom i wszystkim ludziom o dobrym sercu, którzy wspierają WOŚP oraz wszystkim lekarzom i pielęgniarkom.
Grajcie do końca świata i o jeden dzień dłużej... Siema!!!

czwartek, 17 listopada 2016

Cud mieszczący się w dłoni...

Dzisiaj Światowy Dzień Wcześniaka. Nasze osobiste święto. 14 czerwca 2010 r nasze życie całkowicie się zmieniło. O 23.15 na świat przyszła nasza Córeczka. Pojawiła się na świecie zdecydowanie za wcześnie... niespodziewanie, bo w 25 tygodniu ciąży. Była taka malutka, że mieściła się w dłoni. Ważyła zaledwie 660 gramów. 
W tym szczególnym dniu wszystkim WCZEŚNIACZKOM życzymy zdrówka i siły w walce z przeciwnościami losu, a Rodzicom aby nigdy nie tracili nadziei...

Nasza SUPER BOHATERKA!

poniedziałek, 7 listopada 2016

Wizyta u okulisty...

Dzisiaj wizyta u okulisty... najbardziej stresująca wizyta z wszystkich jakie mamy. Dwa razy do roku kontrolujemy Iguni wzrok w Poradni Chorób Narządu Wzroku Wcześniaków w Poznaniu, aby mieć wszystko pod kontrolą. Po nie przespanych nocach i mnóstwem myśli w głowie pomimo wszystko wróciliśmy szczęśliwi. Jeśli oczywiście możemy mówić o szczęściu... Jednak każda informacja, że Iguni wada się nie zwiększa jest dla nas radością w jej sytuacji. Wiemy doskonale jak ta paskudna choroba (retinopatia wcześniacza) zniszczyła wzrok Iguni i czego możemy się po niej spodziewać... Najważniejsze, że Igunia widzi chociaż na jedno oczko i mimo trudności i ograniczeń ciężką pracą robi postępy. Następna wizyta 28 kwietnia. 

poniedziałek, 24 października 2016

Terapeutycznie...

A my nadal ciężko i intensywnie pracujemy nad rozwojem Iguni... W każdy poniedziałek w Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej w ramach wczesnego wspomagania rozwoju ( zajęcia z Integracji sensorycznej i logopedyczne ) oraz w przedszkolu trzy razy w tygodniu rehabilitacja, dwa razy zajęcia z psychologiem i logopedą). Nie ma lekko...


W oczekiwaniu na zajęcia z SI




piątek, 9 września 2016

Pulmonologicznie...

Kierunek PULMONOLOG... znów wracamy do inhalacji z Mucosolvanu, sterydu Momester i antybiotyku Cipronex do noska plus Ribomunyl na odporność. Najbardziej panią Doktor niepokoi nocny suchy kaszel u Igi. Sezon infekcyjny ogłaszam za otwarty... U nas to już chyba norma... Następna wizyta już w grudniu...


środa, 7 września 2016

My Little Pony...

Po lego Duplo, Barbie i świńce Peppie przyszła nowa miłość Iguni...których jeszcze wszystkich z imion nie ogarniam (w przeciwieństwie do Iguni) - My Little Pony...
Idąc tropem Pań w przedszkolu, które drukują Iguni kolorowanki z kucykami, chciałam zachęcić Ją do układania puzzli. Udało mi się nawet kupić te największe formatowo dla trzylatków, aby układanie było łatwiejsze, ponieważ nie radzi sobie z nimi najlepiej. Do tego nabyłam z Jej ulubionymi bohaterami... i wprawdzie z moją pomocą, ale dość chętnie je układa... Podobno każdy sposób jest dobry jak przynosi efekty... i zachęca dziecko do zabawy :-)



Złota kolekcja Iguni :-)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Rehabilitacyjnie...

Nadal zmagamy się z przykurczem w kolankach i koślawością nóżek... Pani neurolog kazała nam ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć i zapomnieć o jakiejkolwiek ortezie ( zalecanej przez ortopedę). Dzisiaj rehabilitantka zadała nam miesięczną pracę domową. Zatem zabieramy się do pracy... Mam nadzieję, że damy radę, bo rozciąganie mięśni nie należy do najprzyjemniejszych zajęć Iguni... poza tym ogólne zmęczenie daje o sobie znać. Zamiast placu zabaw Iguni życie kończy się na zajęciach terapeutycznych, wiadomo bardzo jej potrzebnych. Choć pewnie dla tak małego dziecka zupełnie to nie zrozumiałe... 


Coraz częściej padają pytania z jej ust: Dlaczego musimy ćwiczyć nóżki? 

Również retinopatia wcześniacza rozwijała się u Iguni w piorunującym tempie. Ostatecznie osiągnęła V stopień, czyli całkowitą ślepotę oczka lewego. Mimo walki, operacji...niestety przegraliśmy...Dziś musimy z tym żyć. Igunia rośnie, a jej świadomość tego co się dzieje wokół wzrasta z dnia na dzień. Zaczęły się pytania... Najbardziej bolesne są te z zakresu protezki ocznej. Małe pudełeczko, a nim oczko mojego dziecka. Serce się rozrywa gdy słyszę coraz częściej: Dlaczego musimy oczko włożyć? czy: A mama już oczko włożyła rano? ( Igusia myśli, że tak musi być, że wszyscy taką mają). Tych pytań jest coraz więcej... Ciężko się na nie odpowiada... :-( :-( :-( Cały czas się zastanawiam, czy się zaakceptuje taką jaką jest, ile przykrości spotka ją w życiu ze strony otoczenia, czy udźwignie ten ciężar... i czy będę w stanie jej pomóc...
Mam cichą nadzieję, że pozostanie silną Babką jak do tej pory i się nie załamie... i że stanie się cud w medycynie i kiedyś zobaczy świat obuocznie...






niedziela, 28 sierpnia 2016

Nowy lokator :-)

Czego się nie robi dla dzieci... aby wesprzeć ich rozwój i wrażliwość. Pies ponoć najlepszy przyjaciel człowieka i mam nadzieję, że takim będzie dla moich dzieci...
Oto nasz nowy członek rodziny...
To również forma terapii dla Iguni zwłaszcza, która kocha zwierzątka ponad wszystko. I to właśnie jej przypadł zaszczyt nadania imienia.
Przedstawiam Państwu DODO :-)
Ps. To chyba nie przypadek, że Dodo urodził się w urodziny Iguni 14.06.2016 i musiał właśnie do nas trafić.





niedziela, 24 lipca 2016

Wakacje czas zacząć...

Męska część rodziny w pracy... więc korzystając z pięknej lipcowej pogody spakowałyśmy walizkę i wyjechałyśmy z zaprzyjaźnionym biurem podróży " Alicja" w nasz ulubiony zakątek Polski- morze... a dokładniej mówiąc do Karwii. Obawy były, jak Iga zniesie tak długą podróż autobusem, ale dała radę... Mała, spokojna wieś... ale nam oprócz słońca, plaży i morza nic więcej do szczęścia nie było trzeba. Pogodę miałyśmy przez cały tydzień jak na zamówienie... ( już dawno nie pamiętam, abym tak trafiła z pogodą), ale podobno każdy ma taką pogodę na jaką zasługuje... Igunia z pewnością na inną nie zasłużyła... 
To nasz pierwszy wyjazd we dwie...
Jadąc z dzieckiem trzeba zabrać niemal pół chałupy... bo nigdy nie wiadomo co i kiedy się przyda... Pakowałyśmy się prawie tydzień, przeszłyśmy negocjacje, które książeczki bierzemy, a które nie... i ile lalek jedzie z nami? Pojechałyśmy, nie wiedząc czy autokar nas zabierze... z ogromną walizą, dwoma torbami i namiotem plażowym na plecach... 

Morze, plaża to najlepsza terapia na Iguni nadwrażliwość sensoryczną. Początki nie były za dobre, ale z godziny na godzinę zaczynała dotykać piasek i nawet dwa razy udało się zamoczyć nóżki w zimnym Bałtyku... Później była już tylko przeszczęśliwa...








czwartek, 30 czerwca 2016

Oficjalne zakończenie roku przedszkolnego...

Na ten dzień pewnie czekają wszystkie dzieci... choć Igunia robi sobie wakacje tylko na miesiąc. Uwielbia swoje przedszkole i akurat w jej przypadku dłuższe wolne (problem zabawy z rówieśnikami) nie jest wskazane... ale wiadomo po roku intensywnej pracy i rehabilitacji musi przyjść czas na odpoczynek i przyjemności. A tymczasem piękne pożegnanie przedszkola z występami i piknikiem rodzinnym...

Z p. Anitką (nauczycielem wspomagającym)
Występy grupy Myszki

Jest to też dzień, w którym należy PODZIĘKOWAĆ wszystkim, którzy na co dzień pracują z Igunią, a w szczególności P. Anitce Czasnowskiej (nauczycielowi wspomagającemu) za troskę, zaangażowanie i niezwykłą cierpliwość wobec Igi każdego dnia. Podziękowania ślemy również do p. Beatki Ścibior (psycholog), p. Izy Ambroziak (rehabilitantka), p. Agnieszki Andrzejak (logopeda), które swoją pracą przyczyniają się do prawidłowego rozwoju Igi oraz dyrekcji przedszkola "Magiczna Chatka". Ale to nie koniec listy. Podziękowania również dla p. Michaliny Grześkiewicz, Kingi Raczkowskiej oraz Niny Kaweckiej z przedszkola oraz paniom z Poradni Psychologiczno-pedagogicznej Moniki Gruszczyńskiej-Smak i Kasi Frącali. Dziękujemy, dziękujemy, dziękujemy... w imieniu Iguni i swoim.

Zajęcia rewalidacyjne z p. Anitką ( nauczyciel wspomagający)
Zajęcia psychologiczne z p. Beatką (psycholog)
Rehabilitacja z p. Izą (fizjoterapeuta)

wtorek, 14 czerwca 2016

6 urodzinki IGUNI :-)

***
Dla słodkiej Księżniczki u dniu urodzin
Niech ziarnko grochu Ci nie zaszkodzi
Niech wszystko jak w bajce się układa
A z kranu niech płynie czekolada
Niech dobro zawsze ze złem wygrywa
A Twoim życiu niech zawsze jak w bajkach bywa
***


wtorek, 31 maja 2016

Wizyta u neurologa... i psychologiczna opinia

Dzisiaj mamy  umówioną wizytę u neurologa, a Igunia obudziła się z gorączką 39.2 i żadnych innych objawów. Ale cóż... podaję Jej nurofen i szykujemy się... Na wizytę czekaliśmy rok czasu, więc nie ma możliwości aby zrezygnować... tym bardziej, że mimo gorączki Igunia funkcjonuje bardzo dobrze...


Wyjątkowo zależało mi na tej wizycie, ponieważ po diagnozie ortopedy i zaleceniu wykonania Iguni łuski stopowo-goleniowej chciałam mieć 100 % pewność, czy oby to dobry pomysł... (?) Tym bardziej, że nasza Pani neurolog jest jednocześnie fizjoterapeutą. Moje przypuszczenia i rady innych fizjoterapeutów się potwierdziły. Mamy kategoryczny zakaz wykonania ortezki Iguni. Problem Igi mamy rozwiązywać ćwiczeniami i masażem. Pani neurolog zupełnie nie rozumie zalecenia ortopedy... tłumacząc, że ortezki stosuje się w zupełnie innych urazach. Brak całkowitego wyprostu w stawie kolanowym Igi mamy tylko i wyłącznie rehabilitować, a wykonanie łuski to tylko wyrzucony pieniądz w błoto.
Z gabinetu wyszłam też trochę zszokowana, ale cieszę się, że w końcu Pani neurolog po imieniu nazwała Iguni schorzenie. Nie od dziś wiadomo, że Igunia ma ciągle braki w rozwoju, nie możemy dogonić rozwojem rówieśników zwłaszcza jeśli chodzi o motorykę małą i ogólne funkcjonowanie. Dzisiaj się dowiedziałam, że Igunia ma genetyczną wadę układu nerwowego oraz stan po niedotlenieniu. Mimo, że wykonywałam Jej badania genetyczne, które nic nie wykazały... wyniki rezonansu magnetycznego mówią już coś innego. Najprawdopodobniej w życiu płodowym doszło do jakieś nieprawidłowości w rozwoju mózgu i to była ponoć przyczyna przedwczesnego porodu.
W zaleceniach mamy w dalszym ciągu ćwiczenia, ćwiczenia i ćwiczenia z zakresu logopedii, integracji sensorycznej, psychologii i terapii  zwłaszcza w zakresie TERAPII RĘKI!
Jadąc do neurologa poprosiłam Iguni nauczyciela wspomagającego i psychologa z przedszkola, aby opisał funkcjonowanie Iguni.
" Rozwój poznawczy: Iga ma bardzo dobrą pamięć, zapamiętuje jednorazowo usłyszane informacje bez powtarzania. Widoczna jest bardzo duża ciekawość poznawcza, dziecko interesuje się wszystkim co znajduje się w jej otoczeniu i zadaje bardzo dużą ilość pytań szczegółowych, dotyczących przyczyn, zastosowania, zasad i skutków funkcjonowania poznawczych rzeczy, zjawisk, postaci.
Rozwój ruchowy: podczas zabaw ruchowych przy muzyce (np.: taniec) zwiększyła się aktywność Igi, jednak czynność ta jest dla niej męcząca, dziecko zaprzestaje jej jeśli nie jest zachęcane i motywowane. Dziecko zmieniło również stosunek do rysowania i kolorowania na papierze. Początkowo Iga nie była zainteresowana taką formą aktywności, bardzo krótko skupiała uwagę i wymagała motywowania zewnętrznego by dokończyć dzieło. Obecnie dziecko chętnie angażuje się w takie działania, widoczne jest zadowolenie w trakcie rysowania, nie wymaga wielokrotnego zachęcania. Znaczniej poprawie ulegała forma rysunków wykonywanych samodzielnie, w rysunkach postaci ludzkiej pojawiła się forma głowonoga. Pojawiła się dominacja prawej ręki.
Rozwój społeczno-emocjonalny: Iga posiada wiedzę z zakresu zachowań społecznych np.: wie co robi się w sklepie, kinie, domu itp. trudność sprawia jej jednak przekładanie tej wiedzy na swoje codzienne funkcjonowanie. Ma problemy z prawidłowym rozumieniem i reagowaniem na sytuacje społeczne których jest świadkiem np. z informacji od nauczyciela wspomagającego wynika, że na sytuację konfliktu między dziećmi w grupie, na który inne dzieci reagowały strachem, Iga zareagowała śmiechem. Duża część pracy z Igą dotyczy obszaru emocji. Początkowo Iga nie nazywała i nie wyrażała swoich emocji, zapytana nie potrafiła powiedzieć co lubi, czego nie lubi. Obecnie nastąpił postęp w tym obszarze, jednak konieczna jest dalsza intensywna praca, dziecko wciąż nie identyfikuje w sobie i nie wyraża niektórych emocji np. nie rozumie i nie wyraża radości z wygranej w grę, gdy wygrywa. Coraz bardziej ekspresyjnie wyraża niektóre emocje np. miłość, troskę, identyfikuje się z postacią matki, nauczycielki podczas zabaw lalkami.
Początkowo dziecko podejmowało jedynie zabawy naśladowcze, nie wykazywało inicjatywy własnej podczas zabaw. Próby motywowania dziecka do tego by samo zaproponowało jakąkolwiek zabawę lub dodało swój element do aktualnie wykonywanej zabawy kończyły się niepowodzeniem. Obecnie dziecko podczas zabawy dodaje swoje elementy, ma swoje ulubione zabawy- głównie z użyciem lalek. Widoczny jest rozwój wyobraźni dziecka, podejmuje udział w zabawie "na niby". (...) Konieczne jest jednak dalsze stymulowanie rozwoju Igi, szczególnie w obszarach rozwoju emocjonalnego, społecznego i ruchowego."


piątek, 20 maja 2016

Po wizycie u okulisty...

Wczoraj odwiedziliśmy kontrolnie Iguni okulistkę w Poznaniu... i niestety nie przywieźliśmy za dobrych wiadomości... Pani doktor zdecydowała się zmienić moc szkiełek w okularkach z -1,0 na -3,0... Nogi mi się ugięły, byłam przerażona. Igunia mimo swoich niespełna 6 latek ma już tylko jedno oczko, do tego dochodzi krótkowzroczność, oczopląs i astygmatyzm. Wróciłam do domu i zaczęłam rozmyślać... Nie jestem specjalistą ani od okulistyki ani optyki. Całkiem nie dawno konsultowałam wzrok mojego syna z inną okulistką, która wykryła u niego astygmatyzm. Stąd wiedziałam, że w takim przypadku potrzebne są cylindry, które Igunia do tej pory również miała.  A tu jednak pani doktor z nich zrezygnowała (?)  ale dlaczego??? Tej wiedzy już ze sobą nie przywiozłam...
Nie czekając ani chwili dłużej zdobyłam od zaprzyjaźnionej mamy numer prywatny pani doktor i zadzwoniłam... (dzięki wielkie Daria, chyba bym w nocy nie zasnęła). Pani doktor poświęciła mi czas wyjaśniając krok po kroku o co chodzi i skąd Jej decyzja.  Wyjaśniła, że zrezygnowała z cylindra w szkiełku na rzecz podwyższenia mocy. Ma to ułatwić Iguni widzenie... mam nadzieję, że ma rację. Iga jako dziecko jednooczne często nie patrzy na wprost, tylko przekrzywia główkę szukając ogniska oraz czyta tzw "nosem". Oczywiście konsultowała swoją decyzję z innym bardziej doświadczonym okulistą. Kolejna wizyta kontrolna tym razem z usg gałki ocznej i zakraplaniem oczka atropiną 7 listopada br. Po wizycie odreagowujemy stres zwiedzając Poznań...




a tu już powrót do domu... pociągiem, bo nasz PKS nas zawiódł odwołując kursy między innymi do Poznania. Trochę nam to pokomplikowało plany i wydłużyło podróż, ale jako miłośnikom kolei sprawiło większą frajdę :-)



sobota, 30 kwietnia 2016

Z parą w Wolsztynie...

Parada Parowozów w Wolsztynie 2016...
Nasza męska strona rodziny to wielcy miłośnicy kolei, więc załapałyśmy się na małą wycieczkę... Igunia chyba zadowolona... :-)