Igunia wielki mały człowiek 660 gram

Igunia wielki mały człowiek 660 gram
ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ...

niedziela, 23 czerwca 2013

Duże osiągnięcia...

Wraz z nadchodzącymi wakacjami w piątek odbyły się ostatnie (w tym roku szkolnym) zajęcia z integracji sensorycznej, na jakie Iga uczęszcza.Oczywiście bardzo żałujemy, ale wszystkim nam się należą WAKACJE! ( Iguni zresztą też!, za ciężką pracę przez cały rok). Co udało się nam osiągnąć?
Po pierwsze z zupełnie ogromnej bałaganiary jaką jest moja Córeczka, po zajęciach z integracji Igunia sprząta co raz częściej zabawki. Po drugie Iga nauczyła się wymawiania samogłosek: A, Y, I, E, nadal nie powtórzy U i O. Po trzecie umie je wszystkie dopasować w pary do siebie ( zajęło Jej to trochę czasu, ale efekty są). Po czwarte, kolory- rozpoznaje wszystkie, na tę chwilę to Jej ulubiona dyscyplina. Po piąte, moja Królewna wie do czego służy długopis- ostatnio u koleżanki chwyciła w prawdzie w lewą rękę , ale zaczęła rysować.Byłam w szoku, gdyż jak próbowałam Ją zachęcić do rysowania zupełnie nie była zainteresowana. Podobnie było z samogłoskami, jak Pani na integracji wbijała Jej do głowy kolejne literki. Iga patrzyła na wszystko, słuchała wszystkiego, a to stukających obcasów, a to odgłosu skrzypiących drzwi, ale nie Pani Kasi i tego co chciała Ją nauczyć. Okazuje się, że moja mała Córeczka ma podzielność uwagi, niby w danej chwili Ją coś nie interesuje, niby nie ma na coś ochoty, a to nie prawda... Iga wszystko koduje, myślę, że ma bardzo dobrą pamięć... Oczywiście jest małym leniuszkiem, ale czasem bywa tak że ni z gruszki ni z pietruszki w domu zaczyna robić to co na zajęciach się uczyła. Tak było z samogłoskami, tak było z kolorami, rysowaniem, ach i zapomniałam wspomnieć z układaniem piramidki z krążkami. Producent zaznaczył na opakowaniu, ze jest to zabawka dla dzieci od 6 miesiąca życia. Idze jednak na pierwszych zajęciach z integracji nie za dobrze szło nakłuwanie krążków na kołeczek. W domu nie chciałam Jej odpuścić, to jedna z najłatwiejszych zabawek dla dzieci. Więc wzięłyśmy się do roboty, no i zaczęło się. Iga się pokładała, chichrała, czego ona nie wyprawiała, żeby tych krążków nie nakłuwać. Ja tez już po kilku minutach wysiadłam. Myślę, sobie no nie - nie nauczy się... Więc poszłam do kuchni i zaczęłam gotować obiad. Patrzę po chwili Iga siedzi na podłodze i sama od siebie nakłuwa krążki i to według kolejności, kolorów i wielkości. Brawo!!! 
Obecnie Iga jest na etapie wspomnianych kolorów, a że ma ćwiczyć pracę rączek (stwierdziłyśmy z Panią od integracji że ma lekką nadwrażliwość dłoni), kupiliśmy Jej ciastolinę. Nadwrażliwość pewnie nie wielką, bo raczej wszystkiego dotyka, ale zabawa malowaniem farbami za pomocą rączek średnio Jej się podobała i dotykanie piasku nadal nie jest Jej ulubionym zajęciem. Zalecono nam kąpiel w krochmalu lub kiślu i właśnie zabawę  ciastoliną. Idze ten ostatni pomysł bardzo się spodobał, ale pewnie tylko dlatego że ciastolina to przede wszystkim KOLORY. Jeśli wspominam o nadwrażliwości dłoni, wspomnę, że nie wielką ma także w okolicach ust. Od bardzo długiego czasu walczę z myciem ząbków Iguni, za nic w świecie nie pozwala mi na włożenie do ust szczoteczki i wykonaniu tam choćby nie wielkich ruchów. I choć bym bardzo nie chciała, nie mam wyjścia robię to siłą. Wiem, że to pewnie uraz od respiratora i tego wszystkiego co musiała przeżyć, abyśmy dzisiaj mogły po prostu razem BYĆ, ale mam nadzieję że kiedyś i to uda Nam się pokonać. Wcześniactwo, to nie tylko zbyt wcześnie urodzony człowiek, to ciągła praca, walka i tak naprawdę ciągła niewiadoma, co będzie i jak te najmniejsze istotki dadzą sobie radę w życiu....
Kolejnym osiągnięciem jest także, że moja Calineczka zaczęła po prostu pić. Dla jednych wyda się to może nie do pomyślenia, ale Iga praktycznie od samego początku miała problem z piciem płynnym, albo nie potrzebowała, co wydawało mi się nie naturalne, albo nie potrafiła. Picie płynne mam na myśli woda, herbatka itp., nie kaszki, bo te są gęste i oczywiście piła bez problemu. Nadal nie pije ze słomki, ani z niekapka, ale ze szklanki lub butelki z tzw. dziobkiem. Najważniejsze, że pije i to naprawdę bardzo dużo. A najbardziej gustuje w zwykłej wodzie mineralnej bądź słodziutkim kompocie truskawkowym :-)
Na wakacje mamy plan do zrealizowania, nauka korzystania z nocnika i pożegnanie pieluszek, czy nam się uda napiszę po wakacjach. Jak na razie dla Igi nocnik to jedna z zabawek, która stoi w Jej pokoiku. Ani myśli z niego korzystać... :-) Jak Ją próbuję posadzić, zaraz zmyka...

No i tak zupełnie na koniec ku pamięci zważyłam swój Skarb i waży równo 12 kilogramów :-)

Balkonowa kąpiel ;-)
Pilnowanie Brata :-)

6 komentarzy:

Eliza Sawińska pisze...

Bravo dla Iguni i jej osiągnięć :)

Monika w pisze...

Gratuluje osiągnięć Iguniu!
U nas ostatnio pojawił się szał na częste rysowanie , wszystko za sprawą nowego stoliczka i krzesełka. :)
Wiesz co z tym nocnikiem to jest tak że najlepiej nie zmuszać. Ja wysadzam młodą od 2 tygodni, czasem nie zdążymy, ale mamy już spora oszczędność pampersów. Młoda pewnego razu sama zaczęła siadać i postanowiłam spróbować. Co prawda nie sygnalizuje jeszcze albo robi to już po fakcie. No ale jak siądzie na nocniku to sika bez problemu i to drugie też. Zaczynicie pomału stopniowo, przez zabawę właśnie. Pozdrawiam i uściski dla Iguni.:)

Ania pisze...

Brawo! Dużo osiągnięć się nazbierało przez ten rok! Wspaniale!
Trzymam kciuki za nocnik, my właśnie też żegnamy pieluszki;-)

PATRYCJA pisze...

Aniu te osiągnięcia to tylko przez okres od końca marca do teraz... :-)

Ania pisze...

Gratuluję wszystkich osiągnięć! :) Aż miło się czyta takie posty:)
A gdzie chodzicie na Integrację Sensoryczną? U nas Marcelkowi zlecił neurolog ale z tego co się dowiadywałam to w Koninie Intergracja Sensoryczna jest tylko prywatnie...

PATRYCJA pisze...

Aniu, my mamy zajęcia z integracji sensorycznej w Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej w Turku :-)zupełnie za darmo i nic za to nie płacimy :-)