Igunia wielki mały człowiek 660 gram

Igunia wielki mały człowiek 660 gram
ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ...

sobota, 13 września 2014

Przedszkolne postępy i infekcje...

Już dwa tygodnie za nami jak Igunia poszła do przedszkola. Początkowo był to dla mnie ogromny stres. Teraz widzę, że znów trafiłyśmy na fajne Panie, które są bardzo zaangażowane i Igunia Je uwielbia. Mi to wystarczy, jak dziecko przychodzi do domu radosne i buźka Jej się nie zamyka opowiadając jak spędziła czas, to dla mnie wystarczające świadectwo, że jest dobrze i przedszkole to była bardzo dobra decyzja. Dziecko szczęśliwe to i mama szczęśliwa. Iga wstaje jak żołnierz do przedszkola wcześnie rano i zaraz się szykuje.Wchodząc do sali zazwyczaj nie ma czasu dać mi buziaka na pożegnanie.  Ku mojemu zaskoczeniu słyszę od Pań , że Igunia coraz częściej bawi się z rówieśnikami, maluje farbami, kredkami... Robimy postępy... A co najważniejsze Panie nie ubierają już Jej pieluszki w ciągu dnia , zresztą ja też tylko na noc... Z siusianiem jest różnie, czasem na nocniczku, czasem w majteczki. Ale coraz częściej sama siada na nocnik jak czuje potrzebę.
Przedszkole to też obok przyjemności nieuniknione infekcje... Niestety i nas dopadły. W nocy z czwartku na piątek zaczęło się od temperatury 37,5 i żadnych innych objawów... w piątek jak ręką odjąć temperatura znikła, ale za to pojawił się kaszel i katarek... Oby się nie rozwinęło... Iga jest po dwóch dawkach Ribomunylu, więc liczę że każde przeziębienie przejdzie w miarę łagodnie... We czwartek i piątek odpuściliśmy sobie przedszkole, żeby Igunię poobserwować... i że nie było żadnych objawów, pogoda piękna to poszłyśmy do parku zbierać kasztany...  Stwierdziłam, że skoro temperatury już nie ma, to katarek nie jest przeciwwskazaniem, aby iść na krótki spacerek. Tym bardziej, że na świeżym powietrzu lepiej się oddycha. 



wtorek, 26 sierpnia 2014

Adaptacja z przedszkolem...

Zaczynamy nowy rozdział w naszym życiu- IGA IDZIE DO PRZEDSZKOLA... bardzo ważny rozdział, a zarazem bardzo trudny dla mnie- mamy. Od czterech lat żyję mechanicznie, zgodnie z kalendarzem, od jednej wizyty lekarskiej do drugiej, od jednych zajęć do drugich. Cały mój świat to właśnie moje Dzieci. To im poświęcam swoje życie. Nie jest mi łatwo, po tak ciężkiej walce o życie, po ty co przeszliśmy oddać tak po prostu dziecko do przedszkola.Walczę z tym teraz każdego dnia... ponieważ trwa tydzień adaptacyjny Iguni z przedszkolem. Od poniedziałku jednak Iga będzie już prawdziwym przedszkolakiem. Ja przerażona, zestresowana- a Igunia, co tam pełen luz :-) Wstaje rano, szykuje się jak żołnierz i idzie dumnie do przedszkola. Wchodząc do grupy nawet na mnie nie spojrzy. Nawiasem mówiąc, przykre to trochę, ale cóż- to cała Iga. Zapędzona ze swoim planem na życie. Zawsze tak było i pewnie będzie.Leci do swoich nowych zabawek, bo do samych dzieci nie za bardzo. Raczej nauczona jest bawić się sama bądź z kimś starszym od siebie. Zabawa z rówieśnikami za bardzo Ją nie interesuje. Choć w oko wpadł Jej jakiś Michał, którego często wspomina w domu. Mam nadzieję, że w przedszkolu nauczy się współpracy z rówieśnikami i szybko odnajdzie wspólny język.
Płacz i smutek jest tylko wtedy kiedy Ją odbieram. Zawsze muszę Ją przekupić i obiecuję, że kupię Jej książeczkę w księgarni. Tak, tak... to na prawdę działa. Bowiem Igunia KOCHA książeczki nawet te najmniejsze i najtańsze.Wystarczy wydać około 3 zł, żeby wywołać uśmiech na Jej buźce.
Po tych paru dniach mogę stwierdzić, że Igunia swoje nowe przedszkole i swoje nowe Ciocie UWIELBIA... Buzia Jej się nie zamyka jak opowiada co robili      
(ustawiamy się w pary, idziemy do kółeczka, robimy z nóżek wstążki ).

Grupa Iguni "Podróżnicy"
Igunia idzie do domku
Walczymy z odpieluchowaniem- ciężko idzie, choć mamy już na swoim koncie pierwsze sukcesy. Siedzenie po pół godzinie na nocniku ( kiedyś nawet nie chciała siedzieć) i dwa razy zrobienie siusiu w nocniczek. Zazwyczaj posiedzi pół godziny, a zaraz potem siusiu robi w majteczki. Nie ma siły... na to moje Dziewczę.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Postępy, postępy, postępy....

Igunia jest dzieckiem, które wymaga większej uwagi i poświęcenia Jej więcej czasu niż zdrowo urodzonemu dziecku. Wszystkie postępy, które udaje Nam się osiągnąć wymagają zarówno od Nas jak i od samej Igi dużo pracy. Mimo wakacji uczęszczamy  systematycznie do logopedy i na rehabilitację. I co zajęcia Iga nas naprawdę zaskakuje.
Co udało mi się zaobserwować moja Córcia ma niesamowicie dobrą pamięć, bardzo szybko się uczy, zapamiętuje teksty bajek, które Jej namiętnie czytamy. Książeczki to największa Jej miłość (chyba od zawsze odkąd pamiętam). W zasadzie inne zabawki mogłyby nie istnieć, ewentualnie na chwilkę. Z książeczkami kończy i zaczyna dzień...
Nadal uwielbia muzykę, ale teraz nie tylko z płyt. Próbuje już sama śpiewać i ma już swoją ulubioną piosenkę pt: " Kaczka Dziwaczka".
Codziennie uczymy się czegoś nowego i mamy już pierwsze sukcesy. Moja 4 letnia Córeczka umie wypowiedzieć wszystkie dni tygodnia, wie ile tydzień ma dni, wymieni wszystkie cztery pory roku, ba nawet zna wszystkie dwanaście miesięcy. Liczy do 10. Zna wszystkie litery oraz wszystkie kolory.
W okresie wakacyjnym najfajniejszą zabawą jest zabawa w warzywniak. Uwielbia chodzić na targ po warzywa i owoce, a później się nimi bawić na dywanie. Bierze wtedy moje garnki, drewniane łopatki i zaczyna gotowanie. 
Z Igą bardzo dobrze się współpracuje, ponieważ jest bardzo chętna i chłonna poznawania nowych rzeczy. Nie trzeba Jej zmuszać, wszystko odbywa się raczej na zasadzie zabawy.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Wizyta u neurologa... i pulmonologa.

Wakacje to czas wypoczynku , ale dla nas niezupełnie. Nadal odwiedzamy specjalistów.
Parę dni temu byłam u naszego pulmonologa w Koninie, aby zapisał Idze na odporność jakiś specyfik w związku z pójściem we wrześniu do przedszkola. Igunia cierpi na dysplazję oskrzelowo- płucną i jestem pełna obaw jak sobie poradzi w zetknięciu z dziećmi. Następna wizyta w listopadzie.
Dzisiaj natomiast byliśmy w Poznaniu na umówionej wizycie kontrolnej u neurologa. Już się przyzwyczaiłam, że co jakiś czas problemy związane z wcześniactwem dają o sobie znać. Pewnie już nigdy nie będzie kolorowo i wszystko idealnie. W naszym przypadku... lista diagnoz się z czasem wydłuża mimo ogromnych postępów jakie robi nasza Córeczka.
Doszły nam nowe jednostki chorobowe, obok G80 ( które jakiś czas temu zwaliła mnie z nóg) pojawiła się Q04.0 oraz F93. Dla niewtajemniczonych G80 to MPDz, Q04.0 to wrodzona wada rozwojowa spoidła wielkiego, a F93 to zaburzenia emocjonalne z tendencją do izolacji. 
Igunia nadal wymaga kompleksowej rehabilitacji, doskonalenia tego co udało nam się już osiągnąć, pomocy logopedycznej i psychologicznej. Kolejna wizyta na przełomie lutego i marca.
Przyszłość Iguni, a zwłaszcza Jej rozwój nadal jest dla mnie wielką niewiadomą Ale nie tracę nadziei, że będzie dobrze... a wszystkie, albo część diagnoz specjalistów okażą się mylne...

Waga 12 kg