Igunia wielki mały człowiek 660 gram

Igunia wielki mały człowiek 660 gram
ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ...

piątek, 23 sierpnia 2013

Wakacyjne lenistwo nad morzem... :-)

To może szalony pomysł, ale co tam- raz się żyje :-) Moi dwaj mężczyźni wyjechali do pracy na miesiąc i zostałyśmy z Igunią same w domu, zresztą jak co roku kiedy są wakacje. Tata zabiera Hubercika do pracy. I chyba z tej nudy, gorączki za oknem wpadłam na pomysł , żeby spakować walizkę i wyjechać z Iguśką nad morze do Łeby. Wiadomo to nie od dziś, że nie ma nic lepszego, jak morze, plaża dla małego dziecka. Kolejny szalony pomysł, to wyjazd nad morze autobusem. Testowałam Igunię już wielokrotnie czy sprawdza się w wycieczkach autobusowych, no oczywiście nie na takich długich trasach jak ta, ale i tym razem się nie zawiodłam. Iga jest bardzo kochanym dzieciaszkiem, zupełnie nie sprawiająca problemów i w życiu codziennym i bardzo długich podróżach. Wspólny wyjazd zaproponowałam również dwóm babciom i dziadkowi. Wyjechaliśmy o godzinie 3 w nocy z Turku, a na miejscu w Łebie byliśmy o 11.30. I  co na Nas czekało? Słońce, plaża i morze... :-)



Najlepsza terapia sensoryczna dla Iguni :-) Tak jak się spodziewałam, na początku było przerażenie, strach jak miała wejść do morza lub dotknąć piasku, ale na drugi dzień już szalała w morzu i piachu  jak dzika. Uśmiech miała od ucha do ucha. Zaraz po śniadanku szliśmy na plażę i siedzieliśmy tam cały dzień. W drugi dzień naszego pobytu na plażę przyjechała, robiąc mi ogromną niespodziankę Dorcia z rodzinką. Tak, tak moja Dorcia z Maciusiem, Ewcią i Kamilem. (Dzięki, bardzo miło było Was zobaczyć!).

Trzeci dzień naszych wczasów postanowiliśmy urozmaicić i  popłynąć statkiem. Ale Nas wybujało :-) Mimo dużego wiatru, Igunia przejażdżkę statkiem zniosła super :-) Im bardziej bujało, tym bardziej się cieszyła. 


Z Łeby wyjechaliśmy w czwartek o 17.30, a na miejscu w domu byliśmy o 1.45.

1 komentarz:

Ania pisze...

Super:) Szalony pomysł ale za to jaką radość sprawił malutkiej :)) Pięknie!