Igunia wielki mały człowiek 660 gram

Igunia wielki mały człowiek 660 gram
ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ...

wtorek, 26 sierpnia 2014

Adaptacja z przedszkolem...

Zaczynamy nowy rozdział w naszym życiu- IGA IDZIE DO PRZEDSZKOLA... bardzo ważny rozdział, a zarazem bardzo trudny dla mnie- mamy. Od czterech lat żyję mechanicznie, zgodnie z kalendarzem, od jednej wizyty lekarskiej do drugiej, od jednych zajęć do drugich. Cały mój świat to właśnie moje Dzieci. To im poświęcam swoje życie. Nie jest mi łatwo, po tak ciężkiej walce o życie, po ty co przeszliśmy oddać tak po prostu dziecko do przedszkola.Walczę z tym teraz każdego dnia... ponieważ trwa tydzień adaptacyjny Iguni z przedszkolem. Od poniedziałku jednak Iga będzie już prawdziwym przedszkolakiem. Ja przerażona, zestresowana- a Igunia, co tam pełen luz :-) Wstaje rano, szykuje się jak żołnierz i idzie dumnie do przedszkola. Wchodząc do grupy nawet na mnie nie spojrzy. Nawiasem mówiąc, przykre to trochę, ale cóż- to cała Iga. Zapędzona ze swoim planem na życie. Zawsze tak było i pewnie będzie.Leci do swoich nowych zabawek, bo do samych dzieci nie za bardzo. Raczej nauczona jest bawić się sama bądź z kimś starszym od siebie. Zabawa z rówieśnikami za bardzo Ją nie interesuje. Choć w oko wpadł Jej jakiś Michał, którego często wspomina w domu. Mam nadzieję, że w przedszkolu nauczy się współpracy z rówieśnikami i szybko odnajdzie wspólny język.
Płacz i smutek jest tylko wtedy kiedy Ją odbieram. Zawsze muszę Ją przekupić i obiecuję, że kupię Jej książeczkę w księgarni. Tak, tak... to na prawdę działa. Bowiem Igunia KOCHA książeczki nawet te najmniejsze i najtańsze.Wystarczy wydać około 3 zł, żeby wywołać uśmiech na Jej buźce.
Po tych paru dniach mogę stwierdzić, że Igunia swoje nowe przedszkole i swoje nowe Ciocie UWIELBIA... Buzia Jej się nie zamyka jak opowiada co robili      
(ustawiamy się w pary, idziemy do kółeczka, robimy z nóżek wstążki ).

Grupa Iguni "Podróżnicy"
Igunia idzie do domku
Walczymy z odpieluchowaniem- ciężko idzie, choć mamy już na swoim koncie pierwsze sukcesy. Siedzenie po pół godzinie na nocniku ( kiedyś nawet nie chciała siedzieć) i dwa razy zrobienie siusiu w nocniczek. Zazwyczaj posiedzi pół godziny, a zaraz potem siusiu robi w majteczki. Nie ma siły... na to moje Dziewczę.

1 komentarz:

Kasia G pisze...

Zazdroszczę, Iga tak dobrze sobie radzi bez mamy w przedszkolu. Moja była 3 dni i nic z tego nie wyszło. Porażka na całej linii.