Igunia wielki mały człowiek 660 gram

Igunia wielki mały człowiek 660 gram
ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ...

niedziela, 14 czerwca 2015

5 urodzinki :-)

Za nami 5 lat wspólnego życia... wiele od narodzin Iguni się zmieniło... moje życie już nie jest takie jak dawniej. Ja nie jestem tym samym człowiekiem, jestem chyba bardziej cierpliwa, bardziej wrażliwa, zmieniły się moje priorytety... Wiem, że tak na prawdę NIC nie jest ważniejsze niż zdrowie... 

Z Igunią przeszłam ciężką drogę, pełną zakrętów i niewiadomych. Już nic nie jest tak oczywiste jak kiedyś... W dalszym ciągu żyję z kalendarzem w ręku, bo inaczej bym tego wszystkiego nie ogarnęła. Igunia jest pod opieką wielu specjalistów (neurologa, okulisty, protetyka, pulmonologa, rehabilitanta, logopedy, pedagoga), co wiąże z systematycznymi kontrolami... Wymaga wiele pracy zarówno mojej jak i terapeutów, którzy pracują z nią na co dzień. Cieszymy się z najmniejszych postępów. Iga wykonuje ogrom pracy, aby być jak najbardziej samodzielna w życiu. Nie ma normalnego dzieciństwa. Jej 5 letnie życie to spędzanie czasu na rehabilitacji, zajęciach z integracji sensorycznej, u logopedy. Rzadko kiedy mamy okazję iść bez pośpiechu na plac zabaw... 

Urodzinki Iguni to dla mnie ciężki dzień, nie jestem w stanie wymazać tego co wydarzyło się 5 lat temu... Wiem, powinnam w ten dzień radować się z Nią, ale to nie jest zależne ode mnie... Pewnie, że próbuje uśmiechać się tego dnia, bo przecież moje dziecko żyje, wygrało tę bitwę, ale serce boli... oczy się szklą, nie jedna łza popłynie po policzku... Myślę, że każda mama wcześniaka tak ma. Nie da się wymazać z pamięci najgorszych, najcięższych chwil swojego życia. Nikt mi nie powie, że naturalne jest urodzić dziecko i nie móc go przytulić. Ja na ten moment czekałam bardzo długo. Igunia jest skrajnym wcześniakiem, urodziła się z niedotleniem, w zamartwicy, w bardzo złym stanie, skrajnie niedojrzała.  Początkowo nie mogłam Jej nawet dotknąć, poczuć, powąchać, pocałować. Za każdym razem kiedy przyjeżdżałam do kliniki dzieliła nas plastikowa szyba inkubatora. Nie słyszałam płaczu swojego dziecka, jedynie pikające maszyny, które podtrzymywały życie Iguni... wzbudzały mój lęk i strach... Wszystko mnie wtedy przerażało...Nie zastanawiałam się nad tym jaka będzie moja Córka, chciałam tylko jednego, aby była...po prostu BYŁA...
Nie rozumiałam wtedy z czym się wiąże wcześniactwo, co za sobą niesie... zwłaszcza skrajne... jak zmieni się moje życie. Kolejną obawą było czy sobie poradzę... przecież jestem tylko matką, nie specjalistą, nie terapeutą... a Ona taka malutka... Po 5 latach mogę chyba powiedzieć, że dałam radę, choć jeszcze daleka droga przed nami. To Ona dodaje mi sił do walki o każdy dzień, każdy postęp...Przede wszystkim uczy mnie ogromnej CIERPLIWOŚCI zwłaszcza do siebie... i czerpania radości z najmniejszych rzeczy. Dzięki Niej dzisiaj jestem jaka jestem. Nie jest łatwo... przychodzą chwile załamania... ale pomimo przeciwności mogę powiedzieć, że dzięki swoim Dzieciom jestem szczęśliwa. Nie zadaję już pytania: Dlaczego ja?, lecz: A dlaczego nie?

Każdego dnia powtarzam sobie w tym całym nieszczęściu i tak miałam wielkie szczęście, że Ją MAM, widzę jak rośnie, widzę jak pokonuje swoje słabości...

W tym szczególnym dniu życzę 
mojej małej Gwiazdeczce, 
aby nigdy nie traciła ducha walki, 
miała siłę walczyć z przeciwnościami losu- jak do tej pory i 
dużo się uśmiechała... 

  
Ps. Dzisiaj chciałabym PODZIĘKOWAĆ wszystkim terapeutom, rehabilitantom, którzy z nami byli i tymi którzy nadal z nami są. Którzy ciężko pracowali i pracują nad rozwojem Igi. Którzy na starcie nie przekreślili mojej Córki, tylko okazali Jej cierpliwość i zrozumienie. Bez Was nie dałabym rady.... nie dałybyśmy rady... Dziękuję i pamiętam ile zrobiliście dla mojego Cudu, szczególnie 

DZIĘKUJĘ 

Darkowi Łuczakowi, Kasi Frącala, Monice Gruszczyńskiej- Smak, Markowi Frydzińskiemu, Natalii Włodarczyk, Ani Włodarczyk, Ani Klimek, Małgorzacie Podemskiej oraz ciociom  z przedszkola Żanecie Bekalarek i Emilii Charuba. 

2 komentarze:

Kasia G pisze...

Iguniu wszystkiego najlepszego!

Eliza Sawińska pisze...

sto lat...Igunia życzę Ci wiele kroków na przód tak byś kiedyś przegoniła rówieśników :D