Igunia wielki mały człowiek 660 gram

Igunia wielki mały człowiek 660 gram
ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ...

czwartek, 7 listopada 2013

Integracja sensoryczna i logopeda...

Już od jakiegoś czasu systematycznie uczęszczamy do Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej na zajęcia z integracji sensorycznej i logopedyczne...z których jestem niezmiernie zadowolona i szczęśliwa. I moja Córka zapewne też, choć nie mówi. Uwielbia je... Panie prowadzące są niesamowite. Małymi kroczkami robimy postępy. Na imię Monika ( logopedka) mówi pięknie literki  i pokazuje jak Pani Ją masuje po twarzy. Na imię Kasia (IS) powtarza poznane dzięki Pani zabawy. Wspólnie uczymy się literek- Iga przeczyta już wszystkie w alfabecie, uczymy się czytać metodą Domana-"przeczyta" bez najmniejszego problemu kilka wyrazów: - mama, -tata, -auto, -kot, -pies, buty, -banan, - miś, -babcia, -lalka. Niektóre z tych wyrazów umie tylko rozpoznać, gdyż ma ciągle problem z ich wymawianiem np. -miś, -banan, -buty, a pies jest po prostu hau, hau. Potrafi dopasować przedmioty do wyrazów, dopasować wyrazy napisane literami drukowanymi do pisanych ( wcześniej sprawiało Jej to problem) np. nie umiała skojarzyć , że "MAMA" napisana drukowanymi literkami, to ta sama "mama", tylko napisana małymi literami.
Bardzo ładnie układa samodzielnie puzzle. Rozpoznaje zwierzątka w książkach i przynosi te same w postaci figurek. No i "śpiewa", nie umiejąc słów, po swojemu ale według odpowiedniej melodii "zaśpiewa"- " Panie Janie" i " Myję zęby".  W Jej wykonaniu brzmi to naprawdę zabawnie. Ale co by nie mówić, słuch dziewczyna ma.
Pochwały już były, teraz coś z czym Iga ma problem, to nadwrażliwość dłoni- za nic nie chce dotykać i bawić się piaskiem. Dzisiaj próbowałyśmy na IS, ale skończyło się płaczem. Nie ma problemu z grochem, kasztanami, ale piasek, ryż- tragedia!  To samo okolice ust- choć robimy malutkie postępy, bo już pozwala na chwilkę umyć ząbki ( wcześniej nie było mowy!).
Dzisiaj próbowałam zrobić Jej zdjęcie na zajęciach IS, ale jest taka szybka, ze trudno było Ją sfotografować, co widać na załączonych nie wyraźnych zdjęciach :-)




Cały tydzień mamy zagospodarowany, dwa razy w tygodniu rehabilitacja, którą też o dziwno Igunia już dawno bardzo polubiła, raz w tygodniu zajęcia z logopedą i raz zajęcia z integracji. Nie mamy chwili wytchnienia, ale Drogie Czytelniczki i Czytelnicy są tego efekty. A mnie jako matki serce rośnie i cieszy jak widzę choćby najmniejszy postęp w rozwoju Iguni. Aż chce się żyć i biegać na te wszystkie zajęcia. Trafiliśmy w swojej walce na bardzo fajnych i kompetentnych ludzi, którzy nam pomagają, którzy nigdy nie odebrali nam nadziei. Pewnie, nie jest łatwo, Igunia wymaga więcej pracy niż zdrowo urodzone dziecko, ale nie poddajemy się... walczymy  dalej...

1 komentarz:

Eliza Sawińska pisze...

Bravo Igunia!!! Mi też serce się raduję na takie wieści :D, buziaki od Ciotki i Małgosi :*