Igunia wielki mały człowiek 660 gram

Igunia wielki mały człowiek 660 gram
ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ...

środa, 13 lutego 2013

To ja Iga się nazywam...



6 komentarzy:

Matka Prezesa pisze...

Cudna. ;-)

zizi pisze...

Igunia cudownie sie usmiecha!
Ostatnie zdjecie jest na to dowodem :)

Iza pisze...

Cudną macie córeczkę :) Prześledziłam Waszą historię i jestem pełna podziwu - za pozytywne nastawienie, za to co robicie dla Iguni :)
Sama jestem mamą wcześniaka z 25tc, 600g - Michaś ma dopiero pół roczku urodzeniowego, więc cała przeprawa do tego, żeby było super dopiero przed nami - ale wierzę, że będzie dobrze :)

PATRYCJA pisze...

Izo, to Igunia dodaje mi siły, kto ma Jej pomóc jak nie ja. Ona i tak " odwaliła" kawał dobrej roboty i że wogóle JEST, reszta należy do mnie. Staram się dawać z siebie 100%. Jak widać postępy, człowiek się cieszy i tak naprawdę to jest motor do walki, aby iść dalej w życiu i się nie poddawać. Ale czego się nie pozbyłam i często się na tym łapie, to wrażliwości na każdego wcześniaka. Jak czytam boogie innych Mam to zawsze ze łzami w oczach. Wcześniaki to moja słabość, bo świetnie wiem co przeszły, 124 dni żyłam z nimi i obserwowałam. Tobie Kochana również życzę prostej drogi w rozwoju Michałka, dużo zdrówka i siły. Pozdrawiam

Iza pisze...

Masz rację Patrycjo z tą siłą...jak mi jej brakowało, bo miałam już dość wszystkiego - wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale czasami byłam tak zmęczona ściąganiem pokarmu, codziennymi dojazdami, stresem związanym z samym oddziałem i tym co zastaniemy jak przyjedziemy, próbą pogodzenia tego wszystkiego z całym dotychczasowym życiem...to wystarczyło, że pomyślałam o Michasiu jak dzielnie walczy, ile już przeszedł, że się nie poddał i nagle, jak za dotknięciem czarodziejską różdżką - następował przypływ energii i chęć do dalszego robienia wszystkiego byle by było dobrze :)
też mam słabość do historii o wcześniakach...ale to chyba normalne...tak jak i to, że szuka się "podobnych" problemów, tego samego czasu rozwiązania ciąży...Do Was trafiłam, bo szukałam czegoś na temat żywienia tak skrajnego wcześniaka, jego przyrostu masy ciała i Google wyświetliło m.in. link do Was...Nasz Skarb też mało przybiera, tylko, że On mało je a rusza się jak szalony, więc co zje, to spali i niewiele zostaje na nabranie masy...już nie wiem co zrobić by więcej jadł...
trzymam za Was kciuki i pozdrawiam :)

PATRYCJA pisze...

Iza, z tym jedzeniem to wcześniaki tak mają, trzeba cierpliwości i zaczną jeść. Iga akurat była jadkiem od początku, choć słabo przybiera.Ruch ma codziennie w postaci rehabilitacji więc pewnie większość kalorii spala.Ale wiem co przechodziły moje koleżanki Mamy wcześniaków.A więc droga Izo bez stresu i Michałek zacznie jeść.